Zamarłam. Ale w tym dobrym sensie, o ile taki jest. Przez pare chwil po prostu patrzyłam się w przestrzeń. Moje rozważania na temat tego, co właśnie Justin do mnie powiedział przerwał Jimmy podchodząc do nas. Wcale nie ukrywał, że ta sytuacja go śmieszy. Pewnie wszystko widział. Zapominając, że Justin jest obok zaczęłam wrzeszczeć na Jima.
- Co cię tak śmieszy, co?
- Ty - wybuchnął śmiechem.
Nadal nie rozumiałam o co mu chodzi. Ale w sumie mnie to teraz nie obchodziło. I nagle mnie olśniło, zrozumiałam wszystko. Od jakiś 10 minut stałam przyklejona do Justina. Nawet sobie z tego nie zdawałam sprawy. Szybko się od niego odsunęłam, a chłopcy zaczęli się śmiać. Pewnie byłam teraz czerwona jak burak.
- Um... przepraszam Justin, ja nie...
- Spokojnie było bardzo miło, musimy kiedyś to powtórzyć - puścił do mnie oczko.
To było dla mnie zbyt wiele. Justin ze mną flirtuje jakby był normalnym chłopakiem?! Nie, żeby normalni chłopcy ze mną flirtowali, bo tego nie robią. On zachowuje się tak naturalnie, przy nim czuję się inaczej. Tak swobodnie. Mimo że jak na razie spędziłam z nim tylko 15 minut. I przez te 15 minut w ogóle nie pamiętałam, że jest międzynarodową gwiazdą.
- To może ja pójdę zmyć tego shake'a - wydukałam z siebie, żeby przerwać niezręczną ciszę.
- Tylko się pośpiesz, musimy iść w kilka miejsc - krzyknął Jimmy gdy już wchodziłam do toalety. Ty razem do damskiej. Nie wiedziałam jakie miejsca miał na myśli, ale jedyne co teraz chciałam wiedzieć to jak zmyć te truskawki z moich ubrań. Jednak kiedy stałam przed wielkim lustrem w hotelowej łazience, łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Przed chwilą stało się coś, o czym zawsze marzyłam. I o czym marzą miliony dziewczyn na całym świecie. Poznałam Justina. Wpatrywałam się w swoje zapłakane oczy i powtarzałam sobie, że to naprawę się wydarzyło. Inaczej by to do mnie nie dotarło. Gdy uświadomiłam sobie, że stałam tak w milczeniu przez dłuższą chwilę, zaczęłam szorować swoją koszulkę. Jednak to nic nie pomogło. Zdjęłam ją, żeby zamoczyć plamę w bieżącej wodzie, ale przez przypadek zamoczyła się cała. Akurat teraz musiało się to zdarzyć. To wszystko przez tego głupiego kelnera, to nic że to ja na niego wpadłam. Było już za późno na zrobienie czegokolwiek, więc założyłam z powrotem bluzkę i wszyłam.
- Wiesz, że masz całą mokrą koszulkę, tak? - powiedział z sarkazmem mój zawsze pomocny przyjaciel.
- Proszę cię, nawet mnie nie wkurzaj. Już wolałabym chodzić z tą plamą. Nie ważne, już nic z tym nie zrobię. O jakich miejscach mówiłeś, gdzie musimy iść?
- Justin ma za godzinę wywiad w radiu i nalegał, żebyśmy z nim tam pojechali.
W tym momencie musiałam mieć bardzo śmieszną minę, co było u mnie częste, bo Jim zachichotał.
- Nie rozumiem.
- Czego? - spytał zdziwiony.
- Przecież Justin mnie nie zna, dlaczego chce gdziekolwiek ze mną jechać, jestem przecież tylko jego fanką. On nie zabiera fanów na wywiady.
- Myślę, że on wcale nie chce cię traktować jako fankę. Przyznam ci się szczerze, że naprawdę dużo o tobie myślałem. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a Justin przyjacielem. Musiałem się komuś pozwierzać jak bardzo za tobą tęsknię. Opowiedziałem kiedyś trochę o tobie, a Justin za każdym razem chciał usłyszeć więcej. Myślę, że cię polubił.
- Nie dociera do mnie to co mówisz... Przecież to nie zmienia faktu, że mnie nie zna.
- A ty przez te wszystkie lata uważałaś, że nie znasz Justina mimo że go nigdy nie spotkałaś?
Jimmy miał rację. Nie trzeba kogoś poznać osobiście, żeby go polubić czy nawet pokochać. Ja o tym bardzo dobrze wiedziałam. Tylko, że ja a Justin to duża różnica.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz